Na forum internetowym warszawskiej
Giełdy Papierów Wartościowych pojawił się na początku tego roku tajemniczy
użytkownik ukrywający się pod pseudonimem Dieter. W jednym z postów
oznajmił, że 18 stycznia nastąpi gigantyczna bessa. Pomylił się tylko o 4
dni. 22 stycznia czołówki wszystkich gazet donosiły o wielkim krachu, a
George Soros wieszczył ogólnoświatowe załamanie gospodarcze.
Skąd Dieter czerpał swoje
informacje? Odpowiedź zaszokowała wielu bywalców forum i wytrawnych
giełdowych graczy. Dieter bowiem wziął swą wiedzę… z gwiazd. Deklarował, że
dokonując analiz przepływu gotówki na rynku, posługuje się astrologią
finansową.
To, co w oczach wielu specjalistów
od sprzedaży i skupu akcji było w najlepszym przypadku zwykłym zbiegiem
okoliczności, dla Wojciecha Suchomskiego, bankowca i astrologa, który
prowadzi blog (astromarket.blox.pl) poświęcony właśnie astrologii
finansowej, jest oczywiste i zrozumiałe. "Astrologia daje przewagę nad
wynikami badań zwykłych analityków" - mówi Suchomski. "Bo już dzisiaj możemy
zobaczyć, jaki będzie układ planet za rok, i wyciągnąć z tego wnioski. Na
blogu podałem kilka takich prognoz. Sprzedałem na przykład wszystkie swoje
akcje 6 lipca zeszłego roku – tuż przed spadkami. Dzięki temu udało mi się
uratować dużą część kapitału".
Suchomski na swojej stronie
internetowej regularnie analizuje trendy w gospodarce światowej, formułuje
prognozy i relacjonuje własne operacje giełdowe. Wszystko zaś wedle reguł
dziedziny, która przez oficjalną naukę została już dawno odesłana do lamusa
jako pseudowiedza i zabobon, a przez oficjalną religię uważana jest za formę
bałwochwalstwa. Przypomnijmy, że w 1770 roku zamknięto ostatnią
uniwersytecką katedrę astrologii.
Mimo to do dzisiaj ma się ona
całkiem dobrze. Istnieje wiele międzynarodowych stowarzyszeń zrzeszających
astrologów, ukazują się czasopisma i książki poświęcone związkom pomiędzy
zdarzeniami na ziemi a układami planet w kosmosie. Początki astrologii
finansowej sięgają trzeciego wieku przed naszą erą. Z tego okresu pochodzi
przechowywana w British Museum gliniana tabliczka, na której opisano
zależności pomiędzy cenami pszenicy a wzajemnym położeniem Merkurego i
Słońca.
A co w obecnych czasach ma do
zaoferowania astrologia tym wszystkim, którzy poszukują sukcesu w biznesie?
"Jeśli ktoś chce założyć
firmę, astrolog jest
w stanie podać dobry moment na rozpoczęcie działalności gospodarczej" - mówi
jeden z najbardziej znanych polskich astrologów dr Piotr Piotrowski. "Może
też generalnie określić, czy w danej dziedzinie ktoś osiągnie sukces
finansowy. Doradzić na przykład, że ktoś nie powinien brać się za branżę
spożywczą, a raczej postawić na handel nieruchomościami. Może też przestrzec
klienta, że teraz jest czas na oszczędzanie i kumulowanie kapitału, a nie na
inwestowanie i robienie wydatków" - wyjaśnia Piotrowski.
– Na Zachodzie istnieją nawet mniej
lub bardziej formalne stowarzyszenia astrologów specjalizujących się w
doradztwie biznesowym – dodaje inny znany polski astrolog Wojciech Jóźwiak.
"Jednak astrologów, podobnie jak spowiedników i lekarzy, obowiązuje
tajemnica zawodowa".
Według Jóźwiaka tajemnica zawodowa
to niejedyny powód, dla którego biznesmeni konsultujący swoje decyzje z
astrologami niechętnie ujawniają tego
typu związki. "Twardy
styl oraz nakaz trzymania się realiów, jaki obowiązuje w świecie biznesu,
nie sprzyja temu, żeby radzić się astrologów. Gdybym był biznesmenem
korzystającym z takiego źródła informacji, nie przyznawałbym się do tego.
Żeby być wiarygodnym w biznesie, trzeba spełnić bardzo surowe standardy, a
wizyty u astrologa czy tarocisty świadczą o raczej nietypowym podejściu do
sprawy" - mówi Jóźwiak.
Ale zdecydowanie nie wszyscy
wykazują podobną powściągliwość. Jednym z najsłynniejszych przypadków
mariażu astrologii i fortuny jest historia amerykańskiego finansisty Johna
P. Morgana (1837 – 1913), założyciela firmy General Electric. Regularnie
konsultował się on z astrolożką Evangeline Adams. "Milionerzy zazwyczaj nie
korzystają z usług astrologów" - mawiał często Morgan - "ale miliarderzy
owszem".
W oparciu o analizę cyklów
planetarnych z powodzeniem działa na Zachodzie Bill Meridian, jeden z
najsłynniejszych amerykańskich analityków giełdowych, a zarazem specjalista
od astrologii finansowej. Meridian zainteresował się sztuką czytania z
gwiazd we wczesnych latach 70. minionego stulecia, kiedy był jeszcze młodym
i niedoświadczonym pracownikiem nowojorskiej giełdy. Z racji miejsca
zatrudnienia dysponował jednak dostępem do ogromnej bazy danych cen akcji,
które porównywał z horoskopami założeniowymi spółek. Ze względu na korzystne
przepisy podatkowe większość spółek rejestrowała się wówczas w stanie
Delaware, gdzie podawano nie tylko datę, ale i godzinę rejestracji -
parametr niezbędny do precyzyjnego wyznaczenia horoskopu.
Meridian jest autorem licznych
podręczników, spośród których największą popularność zyskał „Planetary Stock
Trading” - biblia wszystkich zainteresowanych związkami pomiędzy fluktuacją
gotówki na światowych rynkach a skomplikowanymi układami gwiazd i planet na
niebie. Warto dodać, że Bill Meridian był i jest doradcą wielu prestiżowych
amerykańskich instytucji finansowych oraz arabskich szejków z
bliskowschodniego centrum gospodarczego Abu Zabi. Analizy Meridiana
publikują poważne czasopisma finansowe, obszerny wywiad z nim zamieścił też
jakiś czas temu amerykański „Forbes”.
Oprócz Meridiana astrologią
finansową zajmowało się w Stanach Zjednoczonych wielu innych giełdowych
graczy i analityków. W 1974 roku zorganizowali oni nawet specjalną
konferencję poświęconą uprawianej przez siebie dyscyplinie. W konferencji
uczestniczył m.in. Arch Crawford, założyciel firmy Crawford Perspectives,
który stał się sławny, kiedy dokładnie przewidział krach giełdowy w 1987
roku. Inny znany inwestor, Harry Weingarten, jest właścicielem funduszu
Astrology Fund działającego według reguł astrologii finansowej. Ponad
dwadzieścia lat temu Weingarten pożyczył od swojego przyjaciela 40 tys.
dol., które następnie zainwestował, opierając się na analizie horoskopu.
Cztery miesiące później obaj panowie mieli już na
koncie
ponad 3 mln dol. Chociaż znana i zadomowiona na świecie - w Polsce
astrologia finansowa jest wciąż, nawet wśród praktykujących astrologów,
dziedziną raczkującą.
"To dopiero początki, przecieramy
szlaki" - mówi Wojciech Suchomski. "Powoli odrabiamy straty. Jestem
członkiem stowarzyszenia astrologów biznesowych, które gromadzi ludzi z
całego świata. Polaków jest tam zaledwie trójka. W Polsce za czasów
komunizmu nie tylko praktycznie nikt nie zajmował się astrologią (z
nielicznymi wyjątkami), ale przede wszystkim nie słyszeliśmy wiele o
kapitalizmie czy giełdzie. Teraz staramy się nadgonić zapóźnienia, chociaż
na tle innych krajów zachodnich wciąż wyglądamy, delikatnie mówiąc,
skromnie" - mówi Suchomski.
Nie zmienia to jednak tego, że od
początku lat 90. także i w naszym kraju do astrologów zaczęły ustawiać się
kolejki złaknionych finansowego powodzenia. "Z astrologii biznesowej
najczęściej korzystają ludzie, którzy stawiają pierwsze kroki w biznesie i
mają duże poczucie niepewności – mówi dr Piotrowski. "Wytrawny biznesmen
przekonany, że da sobie radę w każdych okolicznościach, nie będzie szukał
porady u astrologa. Zdarzało się jednak, że odwiedzali mnie klienci, którzy
prowadzili już prosperującą działalność, a np. chcieli dowiedzieć się, czy
warto wejść z kimś w spółkę. Pamiętam przypadek człowieka, który prowadził
dużą firmę zajmującą się przetwórstwem odpadów i prosił o taki horoskop.
Doradziłem mu wówczas, żeby nie wchodził w spółkę - co skądinąd pokrywało
się z jego osobistymi przeczuciami. Czas pokazał, że była to trafna
decyzja".
Wszystko wskazuje jednak na to, że
okres boomu na astrologię finansową dopiero się w Polsce rozpoczyna. Blog
Wojciecha Suchomskiego odwiedza coraz więcej internautów. Rzecz jasna,
astrologia najprawdopodobniej nie powróci w najbliższym czasie na
uniwersytety i nie przestanie budzić sceptycyzmu w kręgach naukowych czy
religijnych. I chociaż najczęściej traktujemy ją z przymrużeniem oka, warto
może głębiej zastanowić się nad fenomenem jej niesłabnącej od kilku tysięcy
lat popularności. I nad tym, że z jej pomocą John P. Morgan zarobił
miliardy, a Bill Meridian czy Wojciech Suchomski trafnie przewidują zmiany
cen i z powodzeniem inwestują pieniądze. Nie wspominając już o tym, że to
dzięki astrologii Dieter szybciej i dokładniej niż najwybitniejsi spece od
giełdy przewidział styczniową bessę.